Wizaż i stylizacja Ula Wilgierz

Jak dotrwać do ślubu i nie stracić dobrego humoru?

To, że zbliża się Twój Wielki Dzień poznasz po tym, że wszystko zaczyna się pieprzyć. Początkowe przygotowania poszły sprawnie i łatwo, zastanawiałaś się o co to całe nerwowe halo, już prawie witałaś się z gąską, a tu dupa. Celowo nie przebieram w słowach, bo eufemizmy w pełni nie oddadzą tego bezbrzeżnego dramatu, który zaraz zaczniesz odgrywać. Skąd ten pesymizm? Bo nie wszystko zależy od Ciebie, a już tak świat skonstruowano, że jeśli coś może się zepsuć to zepsuje się na pewno. Założę się, że po raz pierwszy organizujesz imprezę masową, dlatego im szybciej uzbroisz się w grubą skórę tym lepiej dla Ciebie i otoczenia. Jak przetrwać i nie popaść w obłęd?

zołza

I:Porzuć perfekcjonizm­­­­

Pewnie już wiesz, że wszystkie organizery i segregatory z inspiracjami są świetne, ale tylko tuż po zaręczynach. Szybko przekonujesz się, że to czego naprawdę byś chciała np. kryształowa karoca, photoshop w kremie albo puchate gołębie, które pofruną dokładnie tam gdzie zechcesz albo nie istnieją (jeśli czegoś związanego ze ślubem nie ma w Rosji to znaczy, że w ogóle nie istnieje) albo są totalnie poza Twoim budżetem. RADA: zmień oczekiwana na łatwiejsze do realizacji. Wiele rzeczy można zastąpić tańszymi i łatwiej dostępnymi. Choć zabrzmi to trywialnie – w ogóle porzuć myślenie o rzeczach. Na dłuższą metę nie ma znaczenia to czy do ślubu pójdziesz w butach za 200zł czy 2000zł, czy będziesz mieć bukiet z kwiatków z ogródka czy od topowej florystki, czy podasz 3 ciepłe dania, czy 5. Jeśli nadal jesteś na etapie przeglądania katalogów sukien ślubnych izraelskich projektantów warto zamknąć komputer, wziąć dwa głębsze oddechy i zobaczyć jakie masz opcje. A z tych opcji wybrać tą, która spełni Twoje marzenie. Na wózku perfekcjonizmu dojedziesz do frustracji, żalu i rozczarowania, im szybciej odpuścisz tym lepszy humor i wspomnienia na później. Mówię to ja – ta, która od 2 lat wspomina swój koślawy tort. Naprawdę do dnia dzisiejszego nie mogę wyjść z podziwu co ja miałam pod kopułką, skoro byłam skłonna przyznać, że tort weselny zniszczył mi życie (za chwilę druga rocznica ślubu, a ja wciąż o tym mówię – widzisz? Tą drogą nie idź!)

II: Goście zaczynają odmawiać

O sytuacjach, które z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością wywołają obrazę u Twoich gości pisałam TUTAJ. Dziś czas na tych, którzy z Twojej imprezy się wycofali po angielsku zanim ta jeszcze się zaczęła. Od mamy dowiadujesz się, że kuzynka Aneta nie przyjdzie, bo w dniu Twojego ślubu zaplanowała depilację laserową, a stryjek Zbyszek wybrał w tym czasie grilla u szwagra. Argumenty będą najróżniejsze, a lista gości zacznie topnieć. Przykro? Jasne, że przykro, bo się starasz, wydajesz oszczędności życia (swoje, albo rodziców), myślisz, że kto jak kto ale rodzina to z dziką radością będzie z Tobą świętować, a tu co? Ano Gucio! Z opowieści panien młodych wiem, że odmawia około 1/3 gości. Warto się na to przygotować. RADA: przyjmij do wiadomości czyjąś decyzję i jeśli nie jest spowodowana ważnymi, życiowymi okolicznościami – olej! Nie to nie, a Ty ciesz się na myśl o tych, z którymi spędzisz ten dzień.

III:Nawalił fryzjer, makijażystka się nie popisała

W każdej sprawie, za którą stoją ludzie może dojść do niespodziewanego. Nie zawsze wynika to ze złej woli, czasem będzie to fatalny zbieg okoliczności, który – oczywiście – nie jest Twoim problemem, ale szybko się nim staje. Mimo dwóch prób fryzura się nie udała, a Ty płaczesz przed lustrem. RADA: pomyśl! Może zdążysz wrócić do fryzjera? A może wystarczy lekka zmiana uczesania, którą ogarnie każda laska z lokówką, którą akurat dorwiesz na swojej drodze? Sprawy komplikują się, gdy np. w przedweselny piątek dostajesz smsa od makijażystki, że jej nie będzie bo jest chora. Koszmar i najczarniejsza wizja każdej malującej, wierz mi. Ale! Każda szanująca się wizażystka jest na telefonie z kilkoma koleżankami po fachu właśnie na potrzeby takich katastrof. Nie ma sytuacji, której nie da się naprawić! Malowałam już - wystawione do wiatru- dziewczyny nawet o 5 rano, albo na 10min przed wyjściem do kościoła. Odrobina dobrej woli i można wybrnąć ze złej sytuacji. Na pewno nie pomoże płacz i zgrzytanie zębów. Zamień wkurzenie na działanie, wyzłościsz się w bardziej neutralnym czasie.

 

Cokolwiek się wydarzy masz dwie opcje: załamać się, doszczętnie zepsuć sobie humor i stwierdzić, że nie tak miało być, albo uspokoić się, zadziałać racjonalnie i cieszyć się tym dniem. Dopóki wszyscy są zdrowi i żyją to żadna sytuacja, ludzka reakcja czy czyjś problem nie powinny zepsuć Twojego samopoczucia. Bądź egoistką, bo to co zaraz się wydarzy ma być fantastycznym ładunkiem pozytywnych wspomnień na całe lata. Gdybym mogła cofnąć czas o 2 lata to nie życzyłabym sobie żeby mojego męża nie postrzeliła rwa kulszowa na 3 dni przed ślubem (choć byłoby miło), albo żeby mój tort był jak z katalogu. Jedyne, co chciałabym zmienić to moje podejście do tematu, które – zupełnie bez sensu – położyło się cieniem na wszystkich fantastycznych chwilach. Uwierz, nie warto.

Bez brwi nie ma nic!

Były już wyrwane i narysowane kreską, naturalne, krzaczaste i nietknięte. Teoretycznie w temacie brwi powiedziano już wszystko, aż tu – boom! Wcześniej uznawane za dodatek do makijażu dziś stały się jego najważniejszym punktem. Ważniejszym niż kreska, długie rzęsy czy mocne konturowanie, które miało stać na podium wizażowym do końca świata. Jak to jednak zwykle z makijażem bywa w przesadę można popaść wyjątkowo łatwo. Branie pod uwagę, że nie zawsze to co jest hitem na Instagramie sprawdzi się na ulicy uchroni nas przed wizerunkową klęską. Chyba, że ktoś lubi jak brwi idą 3 kroki przed nim ;)

brwi

Od czego zacząć?

Regulacja. To akurat nie wyjdzie z mody, bo włoski poza łukiem po prostu nie wyglądają estetycznie. Jaki kształt powinny mieć brwi ilustruje zdjęcie. I znów – ważne, by nie przesadzić, lepiej zostawić 3 włoski za dużo, niż pozbyć się ich zbyt wielu.

brwi2

 

fot. pinterest.com

 

Wyczesanie. Brwi to jednak włoski o czym zdarza nam się zapominać. Można je przycinać jeśli rosną niesfornie, utrwalać lakierem do włosów (pryśniętym na grzebyk, a nie bezpośrednio na twarz!), a przede wszystkim trzeba je przeczesywać, by orientowały się na właściwy kierunek (wymyta szczoteczka po zużytym tuszu sprawdzi się w roli grzebyka wyśmienicie!).

Uzupełnienie i podkreślenie. Jeśli natura poskąpiła nam fantastycznego, gęstego, ciemnego łuku możemy się wspomagać kosmetykami, których na rynku jest całe mnóstwo. Niezbędny będzie skośny, twardy pędzelek i cień, pisak lub farbka. Jak nadać pożądany wygląd brwiom krok po kroku?

brwi1

  1. Zaczynamy od wyraźnego zaakcentowania dolnej części brwi na całej jej długości pamiętając, że przód brwi powinien być nieco jaśniejszy – w ten sposób unikniemy groteskowego efektu.
  2. Następnie zaznaczamy brew w jej najwyższym punkcie i kierujemy się na zewnątrz twarzy.
  3. „Nadbudowujemy” zakończenie brwi, czyli miejsce, w którym najczęściej mamy braki.
  4. Wypełniamy przestrzeń pomiędzy liniami cieniem, możemy dorysować pojedyncze włoski pisakiem do brwi lub żelem.
  5. Całość rozcieramy dla naturalnego efektu i pozbycia się ostrości linii. I znów – pamiętamy, że początek brwi musi pozostać nieco jaśniejszy!
  6. Nakładamy jasny korektor pod brew, by jeszcze wyraźniej podkreślić jej kontur.

Ale jak to nie będzie rosołu, czyli 7 rzeczy o które mogą obrazić się twoi goście weselni.

Zapadła decyzja o ślubie, ruszyła machina przygotowań, Twoje organizery pękają w szwach od zdjęć sukien, tortów i bilecików na stoły. Cieszysz się, wierzysz że wszystko dopniesz na ostatni guzik, a Twoją imprezę będą wspominać 3 następne pokolenia. Nic sobie nie robisz z ostrzeżeń, by się nie przejmować, bo wszystkim nie dogodzisz. Ty dasz przecież radę, znasz swoich bliskich, przyjaciół , znajomych i naprawdę chcesz im i sobie zapewnić perfekcyjną zabawę. Możesz już zejść na ziemię, bo prawdopodobnie znajdą się tacy, którzy się obrażą. I nie omieszkają Cię o tym powiadomić.

7 weselnych kości niezgody

  1. Na wesele się prosi. Coś co może wkurzać już na wstępie. Chcesz, by ktoś był świadkiem i uczestnikiem ważnego kroku w Twoim życiu i towarzyszy temu atmosfera prośby, co utwierdza Twoich przyszłych (i niedoszłych) gości w poczuciu roszczeniowości. Nie ma innej imprezy przy okazji której musisz rozwiązać tyle ludzkich problemów – wytłumaczyć się, że kościół jest 20km od sali weselnej, zorganizować opiekę nad psem, wyjaśnić dlaczego organizujecie ślub w marcu, a nie w sierpniu, zadbać o transport. Twoi goście kręcą nosem, bo w sumie daleko, w sumie nie po drodze, a że to weekend majowy to może gdzieś pojadą na grilla? W efekcie siedzisz przed osobą, która chwilę temu miała być Twoim gościem, a która teraz kalkuluje czy wybrać szaszłyki ze szwagrem czy Twoją imprezę. To dobry moment, by odpuścić odwieczne proszenie na wesele i wejść w pułap zapraszania – ot świetnie byłoby, gdybyście się bawili z nami w tym dniu, ale jeśli macie inne ważne sprawy to my to rozumiemy. Dajcie po prostu znać. I tu płynnie przechodzimy do punktu 2.
  2. RSVP – proszenie o potwierdzenie (lub nie) przybycia bywa odbierane bardzo pejoratywnie. Bo skoro zapraszasz, to oczekujesz tej osoby, a że ona nie przyjdzie? Jej wybór, ma przecież prawo, a dopytywanie się o decyzję jest niegrzeczne. Raczej nie spodziewaj się gradu telefonów w związku ze zbliżająca się datą potwierdzeń – i tak sama będziesz musiała obdzwonić wszystkich i usłyszysz 2 wersje: „nie dzwoniliśmy, bo to oczywiste, że będziemy!” oraz „nie dzwoniliśmy, bo przecież spodziewaliście się, że nas nie będzie”. Szybko dochodzi do tego, że bardziej zaczynasz przejmować się tymi, których nie będzie zamiast cieszyć się z obecności tych, którzy planują się zjawić.
  3. Zaproszenie bez dzieci – to wyjątkowo delikatna sprawa, bo to zawsze dzieli towarzystwo na dwa skrajne obozy – wyznawców, że wesele to nie impreza dla dzieci oraz piewców teorii, że nie ma bardziej wdzięcznych gości niż dzieci. Cokolwiek postanowisz na pewno zajdziesz za skórę którymś z nich. Warto podliczyć ile tych dzieci ma być, bo jeśli uzbiera się spora grupka to fajnie zapewnić im rozrywki (animatorka, kącik zabaw). Jeśli jednak liczysz, liczysz i nazbierała Ci się solidna grupa przedszkolna dobrze się zastanów, by Twoje wesele nie zmieniło się w kinder bal. I co najważniejsze – jednak inną rangę na liście gości zajmie dziecko Twojej siostry niż potomek kuzynki, którą ostatnio widziałaś na swojej komunii. Możesz też spotkać się z argumentem, że jeśli nas zapraszacie to wszystkich, a jeśli nie to nie przyjdziemy, w końcu stanowimy rodzinę. To największa egzotyka z jaką się spotkałam, ale tak jest! Wielu rodziców uważa za ogromne faux pas zaproszenie ich bez dziecka, bo traktują się jak jedność. Podjęcie decyzji, czy się ugiąć czy pozostać przy swoim na pewno będzie zależało od tego, jak bardzo zależy Ci na obecności tych osób. Zapewniam – to nie będzie łatwe.
  4. Plany stołów – coś co nierzadko wprawia w osłupienie już na wejściu. Nikt mi nie będzie mówił, gdzie mam siedzieć! Co to za fanaberia to ustalanie miejsc? I tak siądę sobie gdzie będę chciał! Lepiej było odpuścić planowanie i pozwolić gościom na szturmowy wyścig do upragnionego krzesełka i obserwowanie zajmowania go marynarką, torebką lub czymkolwiek, byleby było zaklepane. Wielu gości (i organizatorów) nie docenia porządkowej funkcji takiego planowania. Prosty plan, a gwarantuje spokojne wejście na sale i względny spokój (no przynajmniej podczas obiadu). Oczywiście warto uszanować rodzinne animozje i nie próbować godzić od lat skłóconych kuzynek, nie sprawdza się też „miksowanie” rodzin. Fajnie, jeśli Twoi goście zostaną usadowieni wśród osób, które znają i lubią.
  5. Brak rosołu – rosół na weselu to pewnik podobnie jak burza w Boże Ciało. Choćby było 35 stopni, a makaron oblepiał spocony podbródek. Wesele to nie czas na eksperymenty z zupami kremami, które zostaną odebrane jako przejaw podejścia „ą,ę”. Ma być tłusto, tradycyjnie i po polsku. Jeśli nie będzie to będzie kręcenie nosem. Możesz też usłyszeć, że ciocia Jadzia miała niestrawność po ciastach i na pewno nic by jej nie było, gdybyś jej posłuchała i wybrała cukiernię „Klementynka”, tą 30km od miasta w drodze na Olkusz. Na żadnej innej imprezie tak wylewnie nie komentuje się dań. Jeśli coś komuś nie będzie smakowało – na pewno się o tym dowiesz.
  6. Muzyka – czemu grają tak dużo po angielsku, skoro mamy tak wiele pięknych, polskich piosenek? Nie, sorry, nie bawimy się do disco-polo.Przy tym nie da się tańczyć lub przy tym nie da się rozmawiać, za dużo szybkich lub za dużo wolnych. Muzyka zawsze komuś nie pasuje. Poza hitem YMCA – do tego zawsze bawią się wszyscy.
  7. Noclegi, dojazd – komu organizować nocleg? Od jakiej odległości? A może gości wypada ugościć w domu, a nie w hotelu? Ile busów zamówić? A może taksówki? Przewidzisz wszystko, a i tak zostaniesz w hallu o 6 rano dotrzymując towarzystwa wujkowi kręcącemu nosem, że przecież miał być dojazd, on chce jechać teraz, a teraz nie może.


    Nie dajcie się zwariować i wbrew obiegowej opinii, że "wesele jest dla gości" po prostu cieszcie się WASZYM dniem! :)

 

Makijaż ślubny - najczęstsze dylematy

Makijaż ślubny – najczęstsze dylematy

Makijaż to ważny element całej ślubnej stylizacji. Na podstawie wielu rozmów telefonicznych i maili postanowiłam poruszyć tu temat 5 najczęstszych dylematów, które prędzej czy później dopadną i Ciebie :)

a7

 

fot. Monika Młodawska

1. Czy potrzebuję makijażystki?

Daleka jestem od sugerowania, że tak, oczywiście i na pewno. Wszystko zależy od Ciebie, tego czy malujesz się na co dzień, czy dobrze czujesz się w tej sztuce i czy chcesz generować kolejny koszt. Co przemawia na korzyść oddania się w ręce profesjonalistki?

Makijaż uzupełnia stylizację. Pamiętaj, że na głowie będziesz mieć welon lub misterne upięcie i wystąpisz w kreacji dalekiej od standardowej. Na takim tle twarz nie może zginąć. Odpowiedni makijaż będzie trwały (ma wytrzymać do rana!) i dobrze wyglądający zarówno w świetle dziennym jak i na zdjęciach. Dochodzi kwestia nerwów – w czasie ślubnych przygotowań czas malowania to często chwila oddechu i relaksu, masz pewność, że finalnego efektu nie zepsują Twoje zestresowane dłonie.

a1

Jeśli zdecydujesz się na samodzielny makijaż: koniecznie przećwicz go wcześniej i zaopatrz się w kosmetyki o przedłużonej trwałości. Wybieraj takie, które wykorzystasz w przyszłości – wydanie 300zł na paletkę, której użyjesz raz to mało ekonomiczny pomysł. Koniecznie zainwestuj w Fixer Spray!

2.Makijaż próbny – po co, na co i kiedy

Wiele kobiet pyta mnie, czy musimy robić próbny makijaż. Ja osobiście bez próby nie podejmuję się malowania w dniu ślubu. Czemu? Bo to zbyt ważny dzień na kombinowanie i testowanie. Makijaż próbny to spokój Panny Młodej – wie, jakiego efektu ma się spodziewać w dniu ślubu, jest już pewna, że makijaż jest trwały i nie uczuliły jej żadne kosmetyki. To również mój spokój, bo wiem, że wszystko jest tak, jak należy. Podczas makijażu próbnego mamy możliwość porozmawiać, ocenić stan cery, przejrzeć inspirację, omówić oczekiwania i w końcu – malować, malować i malować, aż efekt okaże się TYM pożądanym. Kiedy umawiać się na makijaż próbny? Najlepiej o podobnej porze roku, co makijaż zasadniczy. Jeśli planujesz ślub w sierpniu, a chcesz wykonać próbny w styczniu to miej na uwadze, że zimą skóra jest blada i przesuszona, wymaga zupełnie innych kosmetyków i w innej kolorystyce będziesz czuła się dobrze.

a2                  a13

 3. Inspiracje

Inspiracji jest całe mnóstwo! Możesz przeglądać Internet (tu szczególnie polecam serwisy pinterest.com i weheartit.com) lub czasopisma. Wszystko, co pomoże w określeniu Twoich oczekiwań będzie bardzo przydatne.

a8

 

fot. Monika Młodawska

 

 4. Zabiegi kosmetyczne

Jeśli planujesz oddać się jakimś zabiegom kosmetycznym lub testować nowinki np. nowy krem to nie rób tego bezpośrednio przed ślubem. Tydzień przed dniem ceremonii skóra powinna dostawać tylko to, co zna. Pomoże uniknąć to podrażnień, alergii i wyprysków.

a10

fot. Mariusz Duda www.mariuszduda.pl

 

5. Makijaż właściwy, czyli nadszedł Wielki Dzień

 

Im bardziej jesteś wyspana tym lepiej wygląda buzia. W dniu poprzedzającym dokładnie zmyj makijaż i nałóż krem. Możesz skorzystać z żelowych kompresów pod oczy, które sprawdzą się, gdy jednak noc nie zapowiada się na przespaną ;) Rano najlepiej przemyć twarz płynem micelarnym lub tonikiem. Możesz nałożyć krem, ale maksymalnie na 2h przed wykonywaniem makijażu. Tak przygotowana cera będzie wyglądała promiennie, a optymalne nawilżenie i nieprzeciążenie produktami kosmetycznymi zapewni lepszą trwałość makijażu właściwego – pamiętaj o tym szczególnie wtedy, gdy masz skłonność do błyszczenia skóry.

a11

 6.Jakie kosmetyki zabrać ze sobą?

 

Jeśli makijaż został wykonany i utrwalony prawidłowo to możesz być o niego spokojna cały dzień i noc. W podręcznej kosmetyczce przydadzą się jedynie: balsam nawilżający do ust, puder w kamieniu i róż.

 

PS. Wszystkie makijaże na powyższych zdjęciach są mojego autorstwa. Jeśli masz pytania, wątpliwości, potrzebujesz porady w kwestii kosmetyków lub chcesz zarezerwować termin napisz do mnie: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Zanim powierzysz część swojego wesela „profesjonaliście”, czyli krótka rozprawa o amatorszczyźnie na przykładzie mojego tortu weselnego.

Długo czekałam z publikacją tego tekstu. Po pierwsze chciałam, by treść nieco dojrzała, a po drugie by opadły emocje. Mimo przekonania, że śmiało mogłabym napisać, kto był autorem tworu, który za moment zobaczycie, zostałam przekonana przez męża i przyjaciół, by odpuścić sobie wycieczki personalne. Będzie więc bez nazwisk.

Pierwszą sprawą w kwestii organizacji wesela było załatwienie ciast i tortu. Chciałam uniknąć cukierniczych potworków, przesiąkniętych aromatami, a że obie nasze rodziny to fani słodyczy postanowiłam zafundować im piękne, smaczne i domowe wyroby. Zaufałam w tej kwestii koleżance ze studiów, cukiernikowi, dość znanej blogerce. Zaufałam na tyle (po dziś nie wiem jak to się stało), że nie brałam pod uwagę nikogo innego. I mimo szczerych chęci popełniłam ogromny błąd. Odpychałam od siebie sugestie, że może lepiej oddać to w ręce kogoś z dużym doświadczeniem i zapleczem. Miało być przecież oryginalnie, niebanalnie, tak by wszystko pasowało do eleganckiej otoczki naszego wesela. I – muszę przyznać – że oryginalnie było. Gdy mąż przerwał mi dziki taniec na parkiecie mówiąc, że kucharz prosi mnie do kuchni bo jest problem z tortem nie sądziłam, że oczom mym ukaże się taki maszkaron. Tort był krzywy. Zamiast lukrowych kokard – poszarpane wstążki. Blaty nierówne, spod których cynicznie gapił się na mnie stelaż. Sama, choć w życiu nie upiekłam ani pół tortu, dobrze wiem, by trzymała się go jakakolwiek posypka to wypiek musi być starannie pokryty masą. Nie był, jak widać. Ot, obrzucenie go posypką miało chyba zatrzeć ślady niestaranności, ale się nie udało. Fakt, że w ogóle wjechał na salę zawdzięczam kucharzowi i obsłudze, którzy pogasili światło, pozasłaniali go jakimś kwieciem i roznieśli tak szybko, by jak najmniej osób się zorientowało. O tej sprawie mogę mówić dużo i długo. Jeszcze gorsze były paczki, ale żeby ten tekst poza żalami miał jakąkolwiek wartość dodaną, na podstawie nerwów i wytykania sobie – jak do cholery – mogłam tak spieprzyć temat, przygotowałam kilka rad jak w dobie samych „profesjonalistów”, od których ugina się wyszukiwarka internetowa, skutecznie oddzielić ziarno od plew, mieć wszystko na najwyższym poziomie, jak najmniej nerwów i same piękne wspomnienia.

maszkaron

Rzeczywistość kontra oczekiwania

 


1) Dorobek. Sprawdź, czym dana osoba może się pochwalić, czy wasze gusta - choćby estetyczne- nie odbiegają od siebie. Wszyscy znamy zasadę „nie to ładne co ładne, ale to co się komu podoba” – upewnij się, że efekt będzie podobał się TOBIE, a nie tylko wykonawcy.

2) Mierzyć siły na zamiary. Unikaj osób zbyt pewnych siebie. Nie od dziś wiadomo, że pycha
jest przyczynkiem upadku. Prawdziwy profesjonalista nie weźmie na swoje barki zlecenia,
któremu nie może sprostać. Osoby, wyznające zasadę" biorę, zarobię, jakoś to będzie"
nie są warte Twoich pieniędzy. Sukcesem dla profesjonalisty nie jest moment podpisania umowy, a finalne oddanie dzieła, które satysfakcjonuje zamawiającego.

3) Doradztwo. Od profesjonalisty możemy oczekiwać, że nam doradzi. Przykładł Fotograf odpowie na pytanie dlaczego warto uwiecznić przygotowania, zespół dostosuje repertuar do zachowań gości, a cukiernik powie, jakie ciasta wybrać do paczek dla gości i dlaczego powinny to być inne ciasta niż na stołach – o tym ostatnim ja dowiedziałam się sporo po fakcie.

4) Oczekiwania. Coś co jest genialne wg mnie nie musi być takie samo dla Ciebie. Podsyłaj inspiracje, upewnij się, że zleceniobiorca wie o czym mówisz i że chodzi wam o taki sam efekt.

5) Kontakt. Niby nic, a jakie ważne! Już na początku odpowiedz sobie na pytanie,
czy omawiamy profesjonalista jest OK w kontakcie, czy to mailowym, telefonicznym, face to face.
Czy ma dla Ciebie czas? Czy odpowiada na Twoje pytania? Czy mówi konkretnie?
Jeśli nie, szkoda czasu, choćby nie wiem jakie piękne rzeczy tworzył prędzej czy później
możesz napotkać na problemy.

6) Umowa. Tego, że wszystkie ważniejsze ustalenia trzeba spisać raczej nie trzeba wyjaśniać.
Sprawdź, czy umowa nie zabezpiecza tylko interesów zleceniobiorcy i na co możesz liczyć
w razie problemów.

7) Wątpliwości. Zwróć uwagę jak dana osoba podchodzi do Twoich wątpliwości - czy próbuje je
rozwiać podając sensowne argumenty czy oburza się za podważanie jej profesjonalizmu.
To cenna lekcja, która może się przydać w kwestii spornej.

8) Ile daje od siebie. Prawdziwy profesjonalista każde zlecenie traktuje jak wyzwanie.
Jeśli masz do czynienia z osobą, którą zjada już rutyna, nie ma pomysłów na rozwiązanie palących  cię kwestii, nie podpowiada i nie interesuje się i jedyne na co czeka to przelew - wiesz co robić.

 

Mąż obiecał mi, że kiedyś będę miała tort o jakim marzyłam. Trzymam go  za słowo.

Kosmetyki z zielonej herbaty

O prozdrowotnych właściwościach zielonej herbaty nie trzeba nikogo przekonywać. Jest
bogatym flawonoidów - silnych związków o działaniu przeciwutleniającym, które neutralizują szkoldliwy wpływ wolnych rodników. Poza tym zielona herbata ma udowodniowe właściwości przeciwzabalne, antybakteryjne, działające pozytywnie na układ nerwowy i krwionośny.
Pomaga też w profilaktyce chorób nowotworowych.

 oh2

Czytaj więcej...

By usta nie pierzchły

Zimno, wieje, pada, mróz. I choć jeszcze nie jest tak źle to zapewne wkrótce będzie. W takich warunkach szczególnie cierpią nieosłonięte części ciała, czyli twarz i – przede wszystkim – usta. Te niepielęgnowane stają się przesuszone, pękają, są bardziej podatne na zajady i bolesne ranki, a przy tym wyglądają nieestetycznie i kompletnie uniemożliwiają aplikację szminki innej niż ta bezbarwna. Jak się bronić?

usta1

 

Czytaj więcej...

Pielęgnacja twarzy

To, jak będzie wyglądał makijaż i jak długo przetrwa zależy nie tylko od użytych kosmetyków. W dużej mierze to kwestia pielęgnacji skóry i tego, co nakłada się bezpośrednio na nią oraz - paradoksalnie - techniki i systematyki w demakijażu. I choć chyba każdej kobiecie zdarzyło się pójść spać bez zmycia makijażu to ten nawyk powinien bezpośrednio zaginąć po 25 roku życia. To magiczna granica, po przekroczeniu której skóra wybacza mniej.

Dobór kosmetyków zawsze pozostaje kwestią indywidualną. Ciężko je polecać czy odradzać. Są jednak pewne zasady, którymi należy się kierować.

po 1: mniej znaczy więcej. Kilka kosmetyków, które regularnie i systematycznie będą używane przysłużą się skórze lepiej, niż kolejny krem kupiony pod wpływem impulsu i odstawiony na półkę ku wiecznemu zapomnieniu

po 2: składy! Producenci często obiecują dużo, a potem magiczny balsam okazuje się mieć śladowe ilości pożądanego składnika. Warto też unikać konserwantów, parabenów i innych dziwactw

po 3: Ukłon w stronę natury. Im krótsza lista składników - tym lepiej. Im więcej składników pochodzenia naturalnego - tym lepiej. Kosmetyk nietestowany na zwierzętach - idealnie!

po 4: Polskie firmy. Warto zwrócić na nie uwagę. Niekoniecznie to, co zagraniczne jest lepsze.

 

U mnie pielęgnacja twarzy zawiera się w kilku prostych krokach:

demakijaż: płyn micelarny Bourjois

oczyszczanie: żel Lavera

nawilżanie: krem Ziaja kozie mleko

pielęgnacja skóry wokół oczu: olejek różany

pielęgnacja ust: masło shea

Czytaj więcej...

Sztuczne rzęsy - co należy wiedzieć zanim przykleimy je na ślub

Pióropusz rzęs jest pięknym dopełnieniem makijażu ślubnego. Jeśli nasze naturalne rzęsy nie są długie lub dostatecznie gęste, przyklejenie sztucznych jest sposobem najmniej inwazyjnym, szybkim i tanim. Zanim jednak się zdecydujemy musimy wziąć pod uwagę wszystkie za i przeciw, bo odklejony pasek sztucznych rzęs potrafi zepsuć każdy, nawet najpiękniejszy makijaż.

l1

 

Możliwości

Do dyspozycji mamy

  • rzęsy w pasku, które przycinamy w zależności od długości linii rzęs
  • rzęsy na kleju już dopasowane do oka (nie do każdego niestety, czasem trzeba je również przyciąć)
  • kępki, które pozwalają optycznie zagęścić rzęsy bez efektu teatralności

l2

Wybór powinien być uzależniony od efektu, jaki chcemy osiągnąć i od przyzwyczajeń. Jeśli nigdy nie miałyśmy przyklejonych sztucznych rzęs, ślub nie jest dobrym momentem na ten "pierwszy raz". Warto kupić je wcześniej i ponosić, żeby przekonać się czy na pewno chcemy zdecydować się na takie rozwiązanie. Jakby nie było to jednak ciało obce, do którego wrażliwe oko nie jest przyzwyczajone i które może być różnie tolerowane.

 

Od czego zaczynamy?

Każda kobieta choć raz oglądająca sztuczne rzęsy w drogeriach czy perfumeriach wie, że mogą one przyprawić o kolorowy zawrót głowy. Różne długości i gęstości, kolory i wiele wiele innych. Ważne, by długość sztucznych rzęs nie przewyższała znacząco długości tych naturalnych. Warto zwrócić uwagę na szerokość paska - im większa, tym lepsza przyczepność. Naprawdę nie musimy inwestować ogromu gotówki. Tańsze czy droższe, dobrze przyklejone rzęsy będą się trzymać tak długo, jak trzeba.

Ważne! Jeśli rzęsy są już na kleju nie powinny być noszone "na próbę". Fakt, można ich używać wielokrotnie, ale pamiętając, że należy je dobrze oczyścić z poprzedniego kleju. Przymierzając jedną rzęsę ryzykujemy, że nie będzie się trzymać powieki tak jak powinna. Jeśli więc chcesz ponosić sztuczne rzęsy wcześniej - kup dodatkową parę.

l3

Do aplikacji będziemy potrzebować pęsety, kleju. Klej dobrze wycisnąć najpierw na wierzch dłoni i poczekać aż zacznie tężeć. Wtedy delikatnie maczamy w nim pasek rzęsy i przyklejmay do powieki zaczynając od środka oka. I tu druga ważna uwaga: jeśli chcesz wytuszować rzęsy zrób to zanim przykleisz sztuczne. Uzasadniają to 3 powody:

- rzęsy ubrudzone tuszem nie będą się nadawały do powtórnego przyklejenia

- tuszując rzęsy mimowolnie je naciągasz przez co sklejenie sztucznych rzęs może być osłabione

- sztuczne rzęsy dopasują się do wytuszowanych i będą wyglądać naturalniej

 Rzęsy przyklejaj mając przymknięte oko tak, by można było docisnąć je i przytrzymać. W miarę możliwości unikaj przyklejania mając zamknięte oko - wtedy górne rzęsy skleją się z dolnymi.

 

Co może pójść nie tak?

 

1. Klej wydostanie się na powiekę

Odczekaj aż stężeje. Zastygły klej do rzęs ma konsystencję gumowatą i łatwo go usunąć. Jeśli ubrudziłaś powiekę w linii rzęs - zatuszuj zabrudzenie kredką lub cieniem

2. Klej "nie chwyci" i rzęsa zacznie się odklejać

Weź na patyczek kosmetyczny lub pędzelek odrobinę kleju i spróbuj podkleić rzęsę.

3. Klej dostanie się do oka

Kleje do rzęs są dostosowane do wrażliwych okolic oczu. Poczekaj, aż klej zastygnie i delikatnie usuń go z oka.

4. Rzęsy zahaczą się o welon

Wbrew temu jak absurdalnie to brzmi, wcale nie jest to opcja nieprawdopodobna ;) Mając przyklejone sztuczne rzęsy musisz po prostu mieć na uwadze taką ewentualność i uważać.

5. Co jeśli rzęsa odklei się na weselu?

Jeśli masz ze sobą dodatkową parę możesz próbować przykleić nowy pasek. Równie dobrze możesz je jednak odkleić, ponownie wytuszować rzęsy i zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Nie podklejaj rzęsy za wszelką cenę. "Klej na kleju" nie będzie się trzymać, a Ty zniszczysz makijaż.

 

Usuwanie rzęs

Rzęsy możesz bezpiecznie usunąć na 2 sposoby: odklejając je delikatnie w kierunku od zewnętrznego kącika ku wewnętrznemu lub płynem do demakijażu - wtedy przesuwasz wacik w kierunku odwrotnym.

l4

Dlaczego warto wybrać kępki?

- przyklejasz ich tyle ile chcesz

- modelujesz oko - przyklejając je tylko w kąciku zewnętrznym wysmuklasz oko i nadajesz spojrzeniu zalotności

- efekt jest dużo bardziej naturalny i nikt nie zorientuje się, że masz "coś sztucznego" na oku

- jeśli któraś kępka się odklei to nie wpływa to na ogólny wygląd makijażu

- kępki są lżejsze i bardziej komfortowe

 

 

 

Wiosna w kolorze blue

Zima wreszcie w odwrocie. W modzie i makijażu widać tęsknotę za kolorem jak chyba nigdy wcześniej. Długa, szara zima dała się we znaki. Na szczęście co najgorsze już za nami. I choć różne są opinie co do najmodniejszego koloru nadchodzącej wiosny - jedni mówią o powrocie  "małej białej" inni o modzie na miętę - to makijaż został zdominowany przez niebieskości. Wszystkie wariacje na temat tego koloru są teraz dozwolone i możemy wybierać pomiędzy łagodnymi błękitami i szafirami, poprzez intensywne niebieskie odcienie, na granacie kończąc.

kola1

Czytaj więcej...