Wizaż i stylizacja Ula Wilgierz

Wedding dog

Chyba każdy prawdziwy miłośnik (i posiadacz) psa, w pewnym momencie zastanawiał się, co tu począć ze swoim przyjacielem w dniu własnego ślubu. Podrzucenie komuś z rodziny nie wchodzi w grę, bo rodzina bawi się razem z nami na weselu. Oddać obcym ludziom bądź do hoteliku też trudno - osoby i miejsca nieznane mogą dostarczyć psu ogromnych stresów. I tu nasuwa się pomysł, by uczynić z psa gościa weselnego.

Cytując klasyka - plusów ujemnych i plusów dodatnich jest równie wiele. Przede wszystkim trudno zamknąć psa w innym pokoju, kiedy w domu toczą się szaleńcze przygotowania, a dookoła znajdują się sami znajomi ludzie. Usłuchany pies nie będzie sprawiał problemów na żadnym etapie ślubnych przygotowań. Czy zabierać go zatem na wesele?

Jeśli już się zdecydujemy to warto mieć na uwadzę specyfikę weselnego miejsca i podejście jego właścicieli. Jeśli lubią psy równie mocno jak my, a do tego restaurację czy dom weselny otacza ogród to problem staje się jakby mniejszy. Mając blisko siebie całą rodzicę i większość przyjaciół nie powinno być trudno znaleźć kilka osob, które raz na jakiś czas będą doglądać psiaka.

Wiadomo, że trudno obarczać gości takim obowiązkiem, ale warto pamiętać, że zawsze są co najmniej dwa wyjścia z każdej sytuacji. Jeśli nie chcemy, by pies cały dzień i noc siedział sam w domu to na coś musimy się zdecydować. Wszystko zależy od tego na ile znamy swojego czworonoga i w jakim stopniu potrafimy przewidzieć jego zachowanie. Musimy mieć pewność, że tłum ludzi i głośna muzyka nie okażą się stresem większym, niż samotna doba w mieszkaniu.

 

Tak czy owak warto rozważyć i pomyśleć "jakby to było" ;) A jeśli nie na weselu, to przynajmniej podczas sesji ślubnej warto się cieszyć obecnością psa. Kilka najładniejszych - moim zdaniem - zdjęć, jakie udało mi się znaleźć w bogactwach Internetu można oglądać poniżej.

 

pies1

 

pies2

 

pies3

 

pies4

 

pies5

 

pies6

 

pies7

Pastel Blossom

Kwietniowe sesje, jak się okazało, mają tendencję do wielokrotnego ich modyfikowania pod dyktando pogody. Tak było wczoraj. Najpierw słońce (oczywiście nie wtedy, co trzeba), później radykalny spadek temperatury, ulewny deszcz i burza. Ale dało się? Dało :)

medusa3

Czytaj więcej...

Za kulisami sesji „Ballet House”

7

Niedziela, czwarty dzień grudnia. Kadry rozrysowane w notatniku z Marilyn Monroe, ubrania wyprasowane, modelki potwierdziły obecność, pędzle spakowane.

Czytaj więcej...

Rzecz o etykiecie.

 balsam2

Słowem nie będzie o zakochaniu! Mówiąc etykieta mam na myśli – na pozór – zwykłą nalepę na opakowaniu. Wydawałoby się że produkt tak opieczętować trzeba. Co w zasadzie jest prawdą nie podlegającą dyskusji. Wszak klient musi nasz produkt zidentyfikować, później wybrać, a cudownie jeśli do niego powróci. Jakież więc to pole do popisu dla marketingowców!

Czytaj więcej...

Coś uczynił, merynosie?

 

emu3

 

O merynosach wiemy niewiele, bądź nie wiemy nic. Abstrahuję od studiujących biologię bądź po prostu zafascynowanych zwierzem wszelakim. Oni na pewno znają te owce. Za oknem zrobiło się szaro i chłodno, zima praktycznie stoi za rogiem. A tymczasem gdzieś w Australii, w słonecznym blasku i ciepełku, śmigają sobie owe zwierze równie nieświadome naszych zachowań, jak my ich.  Skąd, no skąd więc mogły wiedzieć, że ich runo w pewien sposób podzieli Polskę?

Czytaj więcej...

Nude - i świat oszalał !

nude1

Wszyscy uwielbiają makijaż nude. Jest jak druga skóra, pozwala wyglądać ultra naturalnie, dystyngowanie, oszczędza nam wrażenia posiadania tony kosmetyków na twarzy, no i jest niezauważalny przez mężczyzn ;) Choć jego wykonanie wydaje się być dziecinnie proste, w rzeczywistości wymaga odrobiny wprawy, dobrej znajomości swojego typu kolorystycznego, oraz kondycji i wymagań skóry.

Czytaj więcej...

Chcę ładnie wyglądać vs. wiwisekcja.

 cruelty free rabbits

     Potrzebujemy nowego kosmetyku, ze sklepowej półki patrzy na nas nowy tusz do rzęs, balsam, szampon czy cienie do powiek. Szybka kalkulacja – potrzebuję tego/nie potrzebuję, chcę to mieć/nie chcę – po to, by w większości wypadków dojść do wniosku: biorę! Czym kierujemy się przy wyborze?

Czytaj więcej...